Szkoła Bez Granic 2013/2014, VI edycja

Uczestnicy VI edycji Szkoły Bez Granic (31.01 – 1.03.2014):
Zuzanna Samson, Mirosław Bogusz i Marcel Daniluk z Liceum Ogólnokształcącego im. Polskiej Macierzy Szkolnej
Aneta Cabaj i Barbara Frącz z Zespołu Szkół Ekonomicznych
Marta Czerniec z Salezjańskiego Liceum Ogólnokształcącego

Opiekun grupy: Iwona Rojek

Aneta Cabaj
– Jest mnóstwo rzeczy, o których mogłabym opowiedzieć, ale jedno jest pewne – to była przygoda mojego życia. Najwięcej pozytywnych wspomnieć mam z rodziną, u której mieszkałam. Rodriguezowie przyjęli mnie bardzo ciepło i mogłam przeżywać razem z nimi codzienne sprawy. Ogromnym zaskoczeniem była dla mnie amerykańska szkoła, zupełnie inna niż polska. Codziennie mieliśmy ten sam plan lekcji, a zajęcia trwały godzinę. Podczas pobytu w Stanach miałam okazję zwiedzić Seattle, zobaczyć ocean, uczestniczyć w zjeździe plemion indiańskich. Najlepsze, co zyskałam na wymianie, to cudowne doświadczenia i przyjaźń na całe życie.

Zuzanna Samson
– W USA poznałam wspaniałych ludzi o bardzo pozytywnym nastawieniu do życia. Przyjaźń z nimi na pewno utrzyma się na wiele lat, może i na całe życie. Dzięki nim mogłam zobaczyć kawałek Waszyngtonu, spróbować prawdziwych hamburgerów, przeżyć miesiąc tak jak zwyczajni Amerykanie. Najbardziej podobał mi się wyjazd z rodziną na wybrzeże, gdzie miałam możliwość „dotknąć” Pacyfiku. Ale nawet zwykłe wolne popołudnia spędzone z młodymi Amerykanami w licznych kawiarniach i restauracjach zapamiętam na bardzo długo. W całym programie jedynym „nieprzyjemnym” momentem okazał się ostatni dzień, czyli pożegnania z rodzinami i przyjaciółmi. Mam nadzieję, że wrócę jeszcze nie raz do Lacey.

Barbara Frącz
– To był najbardziej kolorowy, głośny i intensywny miesiąc w moim życiu. Mieszkałam cztery wspaniałe tygodnie w domu ludzi, którzy od pierwszego dnia traktowali mnie jak członka rodziny. Tak też się czułam – pasowałam do Sullivan’ów, a oni do mnie, jakbyśmy faktycznie byli spokrewnieni. Wszyscy (amerykańscy uczniowie, nauczyciele, oficjele) byli bardzo mili dla nas, wyrozumiali dla naszego angielskiego i entuzjastycznie nastawieni do wszystkiego, co związane z Polską. Jestem nieziemsko wdzięczna Mili za to, że pozwolono mi pojechać do Lacey. Poznałam niezwykłych ludzi i jedyne, czego żałuję, to że miesiąc minął tak szybko.

Marta Czerniec
– Miałam okazję stać się ,,obywatelem” Stanów Zjednoczonych. Byłam członkiem amerykańskiej rodziny. Spotkałam się z wieloma dowodami życzliwości i choć byłam tak daleko od domu, nie czułam się samotnie. W tygodniu chodziłam na lekcje, pisałam testy, odrabiałam prace domowe. Weekendy były przeznaczone na zakupy i zwiedzanie. Wspaniali ludzie, których poznałam, na zawsze pozostaną moimi przyjaciółmi. Jestem pewna, że to nie było nasze ostatnie spotkanie.

Mirosław Bogusz
– Wyjazd do Stanów był dla mnie okazją poznania zupełnie innego świata i kultury. Zaprzyjaźniłem się z wieloma ludźmi. Moja amerykańska rodzina na miesiąc „zastąpiła” mi prawdziwy dom, co oznaczało również sprzątanie i zmywanie :). Mogłem spróbować prawdziwych hamburgerów, uczyć się w amerykańskiej szkole, zobaczyć wiele wspaniałych miejsc, a nawet jeździć na nartach czy skakać ze spadochronem 🙂 Jestem pewien, ze przyjaźnie zawarte za oceanem przetrwają lata.

Marcel Daniluk
– Miesiąc w USA spędziłem fantastycznie. Poznałem ciekawych, miłych, a czasem i (pozytywnie) szalonych ludzi. Przez cały czas coś się działo. Już drugiego dnia pobytu w Ameryce poczułem emocję towarzyszące Super Bowl, czyli finałowi footballu amerykańskiego, w którym wygrała drużyna z Seattle. Potem wszedłem na Space Needle w Seattle, zwiedziłem fabrykę Boeinga w Everett, ale szczególnie zadowolony jestem z wycieczki do Idaho, sąsiedniego stanu, gdzie wraz ze szkolnym zespołem jazzowym brałem udział w lekcjach muzyki oraz obserwowałem koncerty na Lionel Hampton Jazz Festival. Bardzo chętnie wróciłbym do Lacey.