School Without Borders MMz 2014

AMERYKANIE W MIŃSKU

Przez ostatnie dwa tygodnie, pomiędzy 26 października a 8 listopada, w Mińsku przebywały trzy uczennice Timberline High School w Lacey, naszego miasta siostrzanego w USA. Towarzyszyły im dwie opiekunki. Amerykańscy goście przyjechali do Polski w ramach międzynarodowego programu „Szkoła bez granic”. Warto wiedzieć, że także młodzież z Mińska i okolic będzie mogła pojechać do Stanów Zjednoczonych. Jeszcze trwa rekrutacja do tego wyjątkowego projektu…

art_2346Mary Kos-Kirker jest prezesem Lacey-Mińsk Mazowiecki Sister city Association, a Kim Glasman członkiem zarządu amerykańskiego stowarzyszenia – obie były opiekunkami uczennic Victorii Glasman (17 l.), Hailey Goodman (18 l.) i Amandy Rich (18 l.). Dziewczyny i Kim przyjechały do Polski po raz pierwszy. Natomiast dla Mary była to już trzecia wizyta w naszym kraju – pierwsza miała miejsce w 2010 roku, a druga w 2012 podczas wyjątkowego projektu młodzieżowego Washington Business Week, realizowanego w Mińsku.

Program „Szkoła bez granic” prowadzony jest już od ośmiu lat przez amerykańskie Lacey-Mińsk Mazowiecki Sister city Association oraz Mińskie Stowarzyszenie na Rzecz Współpracy z Lacey „MiLa”. Umożliwia on wymianę pomiędzy dwoma miastami siostrzanymi uczniów, nauczycieli i opiekunów. Podczas wizyty w Mińsku Amerykanie mieszkali u polskich rodzin i uczęszczali na zajęcia w Zespole Szkół Ekonomicznych w Mińsku, w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym im. Polskiej Macierzy Szkolnej oraz w Zespole Szkół Zawodowych nr 2 im. Powstańców Warszawy w Mińsku. Byli także na wycieczce w Warszawie (odwiedzili, m.in.: Centrum Nauki Kopernik, Muzeum Historii Żydów Polskich, Starówkę i przeszli Trasą Królewską) i Krakowie (tam zobaczyli, m.in.: Kopalnię Soli w Wieliczce, obóz koncentracyjny – Auschwitz, Stare Miasto oraz Wawel). Mary, Kim, Victoria, Hailey i Amanda miały również okazję spotkać się z burmistrzem miasta Marcinem Jakubowskim, a także poznać Mińsk i okolice.

To był wspaniały czas
Ale wszystko, co dobre szybko się kończy, a dwa tygodnie minęło bardzo szybko. Przed wyjazdem zapytaliśmy amerykańskich gości o wrażenia i wspomnienia z pobytu w naszym kraju. Oto, co od nich usłyszeliśmy…
4 - DM - IMG_5737
Mary Kos-Kirker:
– Przez cały czas pobytu w Polsce mieliśmy wspaniałą pogodę, co tylko potęguje nasze wspaniałe wrażenia, jakie zabierzemy stąd do Ameryki. Jestem pod wrażeniem gościn
ności i uwagi, jaką nam poświęcono w szkołach i w rodzinach, u których mieliśmy ogromną przyjemność mieszkać. I serdecznie za to dziękujemy. Moje podopieczne wyraziły, że istnieją pewne różnice pomiędzy polskimi i amerykańskimi szkołami, ale czują, że wszyscy nastolatkowie, ci z Lacey, i ci z Mińska,  są bardzo do siebie podobni. Mam wrażenie, i tak samo zapewniły mnie Kim, Victoria, Hailey i Amanda, że czas spędzony w Polsce minął nam zbyt szybko. Tak naprawdę, jesteśmy trochę smutne, że musimy wracać do domu. Ale wiemy, że będziemy miały wiele wspaniałych historii do opowiedzenia naszym bliskim i przyjaciołom, a wspomnienia tych wszystkich wspaniałych chwil, jakie przeżyłyśmy zostaną w nas na całe życie.

Kim Glasman:
– Wspaniale było towarzyszyć uczniom z Lacey podczas wymiany uczniowskiej w Mińsku. Tutejszy system edukacji i szkolnictwa wywarły na nas spore wrażenie. Dziewczyny były bardzo zainteresowane różnicami pomiędzy życiem nastolatków w Polsce i w USA . Okazało się, że pomimo tego, że mieszkają tysiące kilometrów od siebie, stawiają sobie podobne wyzwanie i dążą do tych samych celów. Przede wszystkim jestem wzruszona gościnnością i uprzejmością, z jaką zostaliśmy przyjęci przez mieszkańców Mińska. Stowarzyszenie „MiLa” ułożyło dla nas wspaniały program zajęć, zarówno edukacyjnych, jak i kulturowych, za co jesteśmy im bardzo wdzięczne. To było doświadczenie, którego żadna z nas nigdy nie zapomni.

2 - IMG_2151Victoria Glasman:
– Na początku nie wiedziałam, czego oczekiwać po wizycie w Polsce. Byłam trochę zdenerwowana przyjazdem, lecz moje obawy szybko okazały się niepotrzebne. Projekt „Szkoła bez granic” w Mińsku przewyższył wszystkie moje oczekiwania i wszystko to, co wyobrażałam sobie przed przylotem. Wiem, że nawiązałam tutaj przyjaźnie na całe życie. Do Lacey wracam ze wspaniałymi wspomnieniami, które zawsze pozostaną w mojej pamięci i w sercu. Czułam się tu jak w domu i nie mogę się doczekać, kiedy znów będę mogła wrócić do Mińska.

Amanda Rich:
– W ciągu dwóch tygodni, które spędziliśmy w Polsce, nie tylko zostałyśmy przyjaciółkami z moją „host sister”, ale również poznałam wielu nowych ludzi, którzy byli dla mnie jak rodzina. Wiele podróżowaliśmy – odwiedziliśmy Warszawę, Kraków, Wieliczkę, Oświęcim oraz Mińsk Mazowiecki. Gdybym tylko mogła, nigdy bym stąd nie wyjeżdżała.

Haley Goodman:
– W Polsce spędziłam wspaniały czas – to było naprawdę piękne i wyjątkowe doświadczenie. Chciałabym, żebyśmy mogły zostać trochę dłużej, bo te dwa tygodnie, przez które tutaj przebywałyśmy, tak szybko mi minęły. Nigdy nie zapomnę też poznanych w Polsce ludzi – mińszczanie są bardzo gościnni i uprzejmi. Bardzo bym się chciała znów z nimi spotkać. I jeszcze uwielbiam wasze jedzenie. Za nim też będę tęsknić.

Oprac. ZR, fot. DM, JT
http://www.strefaminsk.pl/artykul/825/amerykanie-w-minsku/

School Without Borders MMz 2011

Kimmy, Samantha, Holly, Chelsea oraz Steve Dobosz 29 października przyjechali do Mińska z Lacey w Stanach Zjednoczonych, naszego miasta siostrzanego. Przez dwa tygodnie mieszkali u mińskich rodzin i spotykali się z mińską młodzieżą, korzystając z gościnności „Chemika”, „Ekonoma”, „Budowlanki”, „Mechanika” i „Macierzanki”. Zapytaliśmy ich o wrażenia z pobytu w naszym mieście i kraju.

Od kilku lat Mińskie Stowarzyszenie Na Rzecz Współpracy z Lacey „MiLa” w ramach programu „Szkoła bez granic” wysyła naszych licealistów na miesięczny pobyt w Lacey. Uczniowie mieszkają u amerykańskich rodzin, chodzą do szkoły, szlifują język angielski i poznają kulturę.

Ale po raz pierwszy gościliśmy uczniów z USA w mińskich szkołach w ramach amerykańskiej edycji „Szkoły bez granic”, przygotowanej przez siostrzane stowarzyszenie – Lacey Minsk Mazowiecki Sister City Association. Kimmy, Samantha, Holly, Chelsea i Steve odwiedzali mińskie szkoły, w których czekało na nich wiele ciekawych aktywności.

Razem z uczniami „Chemika” byli na wycieczce w Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie oraz w Muzeum Etnograficznym, a także wzięli udział w sympozjum naukowym poświęconym polskiej noblistce zorganizowanym w szkole.

W „Ekonomie” odbyła się lekcja rzeźby i rozegrano mecz siatkówki, a potem polscy koledzy pokazali amerykańskim gościom Mińsk.

Z uczniami z „Mechanika” pojechali do Muzeum Powstania Warszawskiego.

W „Budowlance” zorganizowano specjalne lekcje języka angielskiego oraz zaproszono amerykańskich gości do kina.

W „Macierzance” Amerykanie wzięli udział w lekcjach polskiego dla obcokrajowców. Spotkali się także z młodzieżą z Izraela, która odwiedziła w tym samym czasie GiLO.

W Studium Języków Obcych Steve nawet prowadził lekcję języka angielskiego.

O nudzie nie było mowy. Dwa tygodnie w Mińsku zleciały bardzo szybko. Kimmy, Samantha, Holly, Chelsea i Steve zobaczyli też w szkole w Janowie, jak w naszym kraju obchodzi się Dzień Niepodległości. Tuż przed wyjazdem z Mińska Malwina Witczak, która gościła Kimmy podpytała dziewczyny i Steve’a Dobosza o wrażenia z pobytu w Polsce.

Kimmy Latsch

Amerykanie w Mińsku- KimmyW Polsce najbardziej podobali mi się ludzie! Byli bardzo mili i każdy był nastawiony do nas bardzo pozytywnie. Wszyscy pomagali nam w każdej sytuacji. To naprawdę bardzo miło z waszej strony:) Byłam już raz w Polsce i po powrocie do domu nie mogłam się doczekać, kiedy tu wrócę. Podczas pobytu w Mińsku udało mi się poznać dużo więcej polskich rówieśników niż ostatnim ostatnim razem. Lubiłam z nimi rozmawiać, bo zawsze mieli coś ciekawego do powiedzenia.

A co mnie najbardziej zaskoczyło? Nie myślałam, że będziemy tak zajęci, ale robiliśmy w sumie dużo fajnych rzeczy, więc to miła niespodzianka! Byłam też zdziwiona, że polscy uczniowie muszą kupować swoje książki – u nas to szkoła je zapewnia podręczniki i korzystamy z nich na miejscu.

Za czym będę najbardziej tęskniła? Za Tymbarkiem! Uwielbiam ten sok, żałuje, że nie mamy go w Stanach. Na pewno wezmę ze sobą kilka butelek. Oczywiście będę tęsknić za swoją host family i za swoją kochaną host sister. Świetnie się bawiłam w Polsce i naprawdę uwielbiam tu przyjeżdżać.

Samantha „Bilee” Sherrill

W Polsce najAmerykanie w Mińsku- Samanthabardziej podoba mi się bliskość wszystkiego. Rodziny ze sobą rozmawiają, na ulicy wpadasz na ludzi, których znasz… To miło, że taka bliskość jest priorytetem. A tym, co mnie najbardziej zaskoczyło był fakt, jak wielu ludzi chodzi i spaceruje. Będąc w Mińsku chodziliśmy po kilka mil dziennie, tylko wykonując nasze zadania i spotykając się  ze znajomymi. Najbardziej będę tęsknić za ludźmi, których tu poznałam. Wiem, że brzmi to jak wytarty frazes, ale wszyscy tutaj są niezwykle przyjacielscy i sympatyczni. Wszyscy są zawsze uśmiechnięci, okazują wiele uprzejmości i sprawiają, że czuję się wyjątkowa. Oczywiście, jako osoba z zagranicy jestem małym wydarzeniem dla ludzi wokół, ale jest to bardzo przyjemne uczucie! Muszę też przyznać, że moje przygody w Polsce były spektakularne! Jest tu niezwykle pięknie i zupełnie inaczej niż w mojej ojczyźnie. Nauczyłam się mnóstwa nowych rzeczy.

Wiele o kraju i po prostu o życiu. Wszystkie moje doświadczenia zabiorę ze sobą do domu i z pewnością nigdy ich nie zapomnę! Bardzo chciałabym wrócić tutaj kiedyś w przyszłości ze swoim chłopakiem. Być może do tego czasu będę go już nazywać swoim mężem 🙂

Holly Myers

Podczas pobytu w PAmerykanie w Mińsku- Hollyolsce najbardziej lubiłam spędzać czas z moją rodziną goszczącą – byli po prostu niesamowici. Będę za nimi naprawdę tęsknić, i oczywiście za polskim, pysznym jedzeniem 🙂 Najbardziej zaskoczyły mnie ceny – wszystko tutaj jest o wiele tańsze niż te same produkty w Stanach. Zwiedzanie Polski było czymś absolutnie fantastycznym, nawet pomimo to, że o mały włos nie odmroziłam sobie palców, i tak było świetnie.

To było istne szaleństwo zobaczyć jak bardzo Mińsk różni się od Lacey. Dzień Wszystkich Świętych był po prostu zapierający dech w piersiach, chciałabym żeby tak celebrować tren szczególny czas również w USA – zakochałam się w widoku mnóstwa zniczy rozświetlających cmentarze. Pobytu w Mińsku nigdy nie zapomnę.

Chelsea Mancilla

Amerykanie w Mińsku- ChelseaPo dwóch tygodniach, które spędziłam w Polsce mogę powiedzieć, że jest to niezwykłe i piękne miejsce. Przyjazd tutaj wydobył ze mnie moją kreatywność – uwielbiam rysować i okazało się, że byłam w stanie swobodnie szkicować, bo wszystko wokół było niezwykle inspirujące! Szczególnie w Warszawie, gdzie i rysowałam, i robiłam zdjęcia. Steve Dobosz, nasz opiekun, nazywał moje rysowanie „wolną foto
grafią”, co jest absolutną prawdą.

Ale Polska różni się od stanu Waszyngton.  W Mińsku jest „życie”, czyli ludzie spacerujący codziennie do pracy czy szkoły, jeżdżący samochodami czy rowerami. W Lacey używa się tylko samochodów, rzadko kiedy można zobaczyć kogoś na rowerze lub idącego chodnikiem. Przygoda w Polsce była czymś nowym, ale również znajomym, ponieważ mieszkałam kiedyś w Niemczech. Dlatego zaczynałam się już w Polsce czuć jak w drugim domu, jakbym tu od zawsze mieszkała. Będę bardzo tęsknić.

Steve Dobosz

Amerykanie w Mińsku- SteveKażda z moich wizyt w Polsce była wyjątkowa. Za pierwszym razem była to wycieczka po różnych miejscach kraju. Druga wizyta była już tutaj w Mińsku, oglądałem szkoły i spotkałem się z członkami Stowarzyszenia MiLa. Również odwiedziłem małe miejscowości, z których pochodzili moi dziadkowie. Tym razem celem mojej wizyty było pokazanie Polski dzieciakom z Lacey – chcieliśmy, żeby odwiedzili Mińsk, zobaczyli szkoły, żeby mogli być częścią polskiej rodziny i żeby mogli poczuć  się, jak polscy uczniowie.

Każda z moich wizyt była wyjątkowa i pozostanie w mojej pamięci, jako wspaniałe wspomnienie. A co najbardziej lubię w Polsce? To, że ludzie są tu tacy ciepli i wielkoduszni. Wszędzie, gdzie się nie ruszałem, spotykałem osoby, które były zadowolone, że mogą mnie poznać i gotowe pomóc mi w każdej sytuacji. Kiedy szukałem informacji, gdzie mieszkali moi dziadkowie, ludzie tutaj nie tylko pokazali mi to miejsce, zaoferowali się również zabrać mnie tam i o nim opowiedzieć. Jest to rodzaj hojności, która wypływa prosto z serca.

Co mnie najbardziej zaskoczyło? Myślę, że Polska bardzo przypomina miejsce, w którym żyję. Za czym będę najbardziej tęsknił? Za przyjaciółmi, których tu poznałem. Za każdym razem, jak tu przyjeżdżam poznaję nowe osoby i stajemy się przyjaciółmi. Za każdym razem, kiedy wracam do Mińska, staram się zawsze z nimi spotkać, lecz często wydaje się, że braknie nam czasu. Będę tęsknił za wszystkimi.

 

Wysłuchała Malwina Witczak, fot. DM

 

Orkiestra z North Thurston High School 2013

Koncertowa wizyta z Lacey 2013

W dniach 2-11 kwietnia Mińsk gościł orkiestrę młodzieżową z North Thurston High School z Lacey, naszego miasta siostrzanego w USA. Młodzi muzycy wystąpili na dwóch koncertach w naszym mieście. Na jednym zagrali wspólnie z Orkiestrą Dętą Miasta Mińsk Mazowiecki.

Orkiestra z North Thurston High School odwiedziła Mińsk już po raz drugi. Poprzednio amerykańska młodzież była u nas w 2009 roku. Wspólny koncert orkiestry z North Thurston High School z Lacey i Orkiestry Dętej Miasta Mińsk Mazowiecki odbył się w sobotę, 6 kwietnia o godz. 17 w hali Zespołu Szkół Miejskich nr 1 przy ul. Kopernika 9. A dzień później, 7 kwietnia o godz. 19 Amerykanie zagrali w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku.

Podczas całego pobytu, młodzież z Lacey mieszkała u polskich rodzin w Mińsku i okolicach. Odwiedziła także mińskie szkoły i odbyła wycieczkę po naszym mieście. Zwiedzili też Warszawę, Kraków, Wieliczkę.

 Orkiestra przyjechała na zaproszenie burmistrza miasta Marcina Jakubowskiego oraz Mińskiego Stowarzyszenia na Rzecz Współpracy z Lacey MiLa.

Młodzież z naszego miasta siostrzanego w USA, wraz z opiekunami przybyła do Mińska we wtorek, 2 kwietnia. W hali sportowej Zespołu Szkół Miejskich nr 1 czekały na wszystkich  rodziny goszczące – Amerykanie zamieszkali u rodzin z Mińska i okolic.

– Mińsk jest mniejszy od Lacey, ale też bardzo ładny. Ludzie są bardzo uczynni i przyjaźni. Nasi rówieśnicy mają podobne upodobania do naszych i dlatego łatwo nam ze sobą rozmawiać, chociaż oczywiście są trudności językowe. Dziewczęta i chłopcy mają w Polsce większą swobodę poruszania, ale pewnie wynika to z małych odległości do kolegów. Byłam pieszo u koleżanki, która mieszka kilkanaście minut od domu mojej goszczącej rodziny, w USA pewnie jechalibyśmy samochodem wiezieni przez rodziców. Tutaj spotkania organizowane są z minuty na minutę, bez udziału rodziców – mówi Caitlyn Rivera, która w orkiestrze gra na saksofonie. I bardzo smakuje mi polska kuchnia .

– Z dużą niepewnością podjęliśmy decyzję o goszczeniu nastolatka z USA. Namówiły nas do tego dzieci, które chodzą do gimnazjum i chciały poznać się lepiej z rówieśnikami. W naszym przypadku na pewno duża barierą jest język, ale dzieci o wiele lepiej potrafią się zrozumieć. Już pierwszego dnia poznały się nie tylko z Caitlyn, ale było u nas czworo innych członków orkiestry z Lacey, oczywiście z goszczącymi ich rówieśnikami. Z początku trudno było zliczyć nastolatków, którzy zgromadzili się w jednym niedużym pokoju. Caitlyn okazała się skromną i sympatyczną osobą. Twierdzi, że rosół i domowe hot-dogi mają taki sam smak, jak w jej rodzinnym domu. Podoba się nam jej samodzielność – zapewnia Piotr Wójtowicz, który gościł Caitlyn.

– Jestem pod ogromnym wrażeniem talentów zaprezentowanych przez naszych amerykańskich gości, którzy w miniony weekend zagrali dla mieszkańców Mińska Mazowieckiego dwa wspaniałe koncerty. Wspólny sobotni występ Orkiestry Dętej Miasta Mińsk Mazowiecki i Młodzieżowej Orkiestry Dętej z North Thurston zgromadził pełną salę w „Koperniku”, zaś moje oczekiwania przerósł koncert zorganizowany w kościele pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, gdzie dało się odczuć harmonię powagi sakralnego wnętrza z wyważonym i podniosłym repertuarem zaprezentowanym przez amerykańskich muzyków – twierdzi burmistrz Marcin Jakubowski. – Gościliśmy w swoim domu jednego z uczniów NTHS. Andrew jest miłym, inteligentnym i rodzinnym  nastolatkiem. Serwujemy mu polskie posiłki, z których najbardziej zasmakowały mu rosół i pierogi. Sądzę, że jest to bardzo ciekawe doświadczenie dla obydwu stron. Andrew może poznać polską kulturę i obyczaje, a my z żoną szlifujemy język angielski, dowiadując się jednocześnie więcej interesujących rzeczy o codziennym życiu Amerykanów, a zwłaszcza poznajemy rodzinne życie Andrew – dodał.

Wizyta amerykańskich gości nie mogłaby się odbyć, bez ogromnego zaangażowania wielu ludzi.

–  Pragnę gorąco podziękować innym rodzinom z Mińska i okolic, które zaopiekowały się w swoich domach gośćmi z Lacey oraz Stowarzyszeniu MiLa i Studium Języków Obcych za pomoc w zorganizowaniu ich pobytu. Dziękuję dyrektorom mińskich gimnazjów za inspirujące lekcje pokazowe dla amerykańskiej młodzieży, dyrektorowi Leszkowi Celejowi za prelekcję historyczną wygłoszoną dla gości, Małgorzacie Sulewskiej (MDK) i Magdalenie Pokorze (SJO) za tłumaczenie, Joannie Wilczak i pracownikom MDK, dyrektorowi Wenantemu Domagale i Sławomirowi Tkaczowi (MSA) oraz Marcinowi Ślązakowi (orkiestra dęta) i Barbarze Sosnowskiej – Dzienio (MTM) za sprawną logistykę przy organizacji koncertów. Serdecznie dziękuję księdzu proboszczowi Markowi Sędkowi za goszczenie orkiestry w murach mińskiego sanktuarium. Ukłony kieruję też w stronę płk. Tomasza Połucha (OSŻW) za pomoc w momentach nieoczekiwanych zmian pogodowych. Jestem pewien, że przy chęci i zaangażowaniu takich osób jeszcze nie raz będziemy mieli okazję gościć w Mińsku naszych przyjaciół z Ameryki – zapewnia burmistrz Marcin Jakubowski.

Oprac. DM

Orkiestra z North Thurston High School 2009

Amerykańscy goście – polskie przyjaźnie

Wizyta 70 osobowej grupy z Lacey w stanie Waszyngton w Mińsku Mazowieckim była planowana już od 3. lat. Orkiestra ze szkoły średniej North Thurston co 4 lata wyjeżdża w trasy koncertowe do Azji i Europy. Jednak po każdej takiej wyprawie młodym muzykom pozostawał niedosyt – z hotelowych okien i opowieści przewodników nie zawsze można „dotknąć” miejscowej kultury. Stąd też pojawił się pomysł przyjazdu do Mińska, jedynego miasta siostrzanego Lacey i marzenie zamieszkania w domach u polskich rodzin. Po powstaniu Mińskiego Stowarzyszenia na rzecz Współpracy z Lacey „Mila”, którego prezesem była Dorota Anuszewska, oraz pierwszej oficjalnej wizycie przedstawicieli miasta i stowarzyszenia „Mila” w Lacey we wrześniu 2008 r. to marzenie zaczęło nabierać realnych kształtów.

Stowarzyszenie Mila od kilku miesięcy przygotowywało się do zorganizowania pobytu amerykańskich gości w Mińsku. Istotną pomocą w tym przedsięwzięciu było dofinansowanie ze strony samorządu miasta i wsparcie udzielone przez burmistrza Mińska pana Zbigniewa Grzesiaka. Przy pomocy Studium Języków Obcych „Mila” znalazła 70 rodzin z Mińska i okolic, które zgodziły się przyjąć amerykańskich gości w swoich domach i pokazać im polską kulturę i zwyczaje. Przewodnikami i tłumaczami dla Amerykanów byli ich polscy rówieśnicy, którzy dzięki tej wizycie mogli „podszlifować” swój angielski i pokazać gościom nasze miasto.

Młodzież z Lacey wraz opiekunami przyjechała do Mińska w piątek, 3 kwietnia 2009 roku. Onieśmieleni daleką podróżą i zmęczeni długim lotem zostali ciepło powitani przez polskie rodziny. I tak zaczęła się ich wielka przygoda w naszym kraju.

W sobotę 4 kwietnia Muzeum Ziemi Mińskiej przygotowało dla Amerykanów i polskich rodzin pokazy rycerskie i otworzyło dla wszystkich chętnych swoje progi. Bractwo Rycerskie Włóczni i Miecza Ziemi Mińskiej dostarczyło gościom tak wielu wrażeń, że część z nich tuż po pokazach wyruszyła ze swoimi rodzinami na wycieczkę do zamku w Czersku. Były też wycieczki do Suchej, Liwu i Warszawy, jak również zakupy w naszym mieście.

W Palmową Niedzielę Stowarzyszenie „Mila” przygotowało „Polsko-amerykańskie świętowanie wielkanocne”, czyli warsztaty, które odbyły się w Miejskim Domu Kultury. W ich trakcie amerykańska młodzież malowała pisanki techniką woskową, robiła tradycyjne wycinanki i wiła palemki. To tylko niektóre z symboli polskiej Wielkanocy, które Amerykanie wykonywali własnoręcznie – efekty swojej pracy każdy z nich zabrał ze sobą do plecaka, a następnie w długą drogę do Lacey, by pokazać je rodzinom. W przerwie pomiędzy warsztatami wszyscy mieli okazję spróbować chleba ze smalcem oraz słodkich wypieków.

Prosto z warsztatów w MDK Amerykanie przeszli do Zespołu Szkół im. Kazimierza Wielkiego, gdzie w auli o godz. 15 odbył się niezwykły koncert, w którym zagrało ok. 100 muzyków. Na jednej scenie spotkały się dwie orkiestry: North Thurston High School Band z Lacey oraz Miejska Orkiestra Dęta z Mińska. Patronat nad koncertem objął Starosta Powiatu Mińskiego Pan Antoni Jan Tarczyński i Burmistrz Miasta Pan Zbigniew Grzesiak. To wspaniałe wydarzenie zwieńczające w uroczysty sposób pobyt Amerykanów w Mińsku Maz. rozpoczęły hymny Polski i Stanów Zjednoczonych, które wspólnie odegrały obydwie orkiestry. Utwory wykonywane przez oba zespoły wspaniale przeprowadziły słuchaczy przez rodzime i amerykańskie standardy muzyczne. Gromkie brawa licznie zebranej publiczności, a także gości, wśród których znalazła się Pani Pamela Quanrud – wiceambasador USA w Warszawie były największym wyrazem uznania dla muzyki i jej wykonawców.

Ostatni utwór Darren Johnson – dyrygent amerykańskiej orkiestry zadedykował zebranej w sali widowni. Po jego wysłuchaniu wielu słuchaczy ocierało łzy wzruszenia. Po koncercie na publiczność czekała jeszcze jedna niespodzianka – taniec z flagami w wykonaniu pięciu dziewcząt z North Thurston High School Band.

Mimo zakończenia występu znakomita większość widzów długo jeszcze stała na parkingu Budowlanki dzieląc się wrażeniami. Na koniec każdy z amerykańskich muzyków otrzymał na pamiątkę album ze zdjęciami Mazowsza i Polski, ufundowany przez Zarząd Sejmiku Mazowieckiego.

Ostatni dzień przed wyjazdem Amerykanie spędzili na wycieczce w Warszawie, gdzie najpierw w Muzeum Powstania Warszawskiego mogli przekonać się, jak heroiczną walkę podjęli Polacy z niemieckim najeźdźcą i zobaczyć skalę zniszczenia naszej stolicy. Potem pojechali na warszawską starówkę, gdzie oczarował ich urok odbudowanych kamienic oraz bogactwo wnętrz Zamku Królewskiego (otwartego specjalnie w tym dniu dla naszych gości). Polskie pierogi zjedzone na starówce były pyszną dawką energii przed czasem wolnym przeznaczonym na zakupy.

Niestety, „wszystko co dobre, szybko się kończy” i chociaż prawdopodobnie nie ma takiego przysłowia w języku angielskim, Amerykanie dobrze poznali jego wymowę we wtorek, 7 kwietnia, kiedy wyjeżdżali z Mińska do Warszawy, skąd pociągiem udali się do czeskiej Pragi. W Polsce zostało wzruszenie, które malowało się na twarzach zarówno amerykańskiej młodzieży, jak i polskich rodzin.

Kilka dni dłużej pozostał w Mińsku Pan Paul Perz, Prezydent Stowarzyszenia ds. Siostrzanej Współpracy w Lacey. Jak członkowie orkiestry, tak i on goszczony był w polskiej rodzinie. Cały swój pobyt przeznaczył na rozmowy z władzami miasta, powiatu, dyrektorami szkół i innych lokalnych instytucji w celu określenia dalszych form współpracy pomiędzy miastami siostrzanymi Lacey i Mińsk Maz. Jeszcze w tym roku mieszkańcy Mińska Maz. przeżyją kolejną międzynarodową przygodę – Piknik Amerykański.

autor: Agnieszka Celej

Szkoła Bez Granic 2012/2013, V edycja

Uczestnicy V edycji Szkoły Bez Granic (2010r.):
Joanna Wierzbicka i Mikołaj Stosio z Liceum Ogólnokształcącego im. Polskiej Macierzy Szkolnej
Olena Witowska i Piotr Bartnicki z Zespołu Szkół Ekonomicznych,
Łukasz Borucki z Zespołu Szkół nr 1 im. Kazimierza Wielkiego
Karolina Okrzeja z Zespołu Szkół im. Marii Skłodowskiej-Curie

Opiekun grupy: Anna Ciupak

 

295501_417272708366694_313208322_n
DSCN7896

P1020559

P1020548

DSCN7927

Szkoła Bez Granic 2008/2009, I edycja

Uczestnicy I edycji Szkoły Bez Granic (2009):
Aleksandra Dębska, Ada Maria Godłoza i Piotr Szklanko z Liceum Ogólnokształcącego im. Polskiej Macierzy Szkolnej
Maciej Andraka, Marta Borkowska i Katarzyna Witeska z Salezjańskiego Liceum Ogólnokształcącego w Mińsku Mazowieckim
Bartosz Czapski i Sylwia Wiercioch
z Zespołu Szkół nr 1 im. Kazimierza Wielkiego
Michalina Kowalska z Zespołu Szkół Ekonomicznych
Katarzyna Zawłocka z Zespołu Szkół im. Marii Skłodowskiej-Curie

Opiekunowie grupy: Jolanta Rybińska oraz Justyna Sawicka

 

100_1976

100_1954

P2056854

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szkoła Bez Granic 2011/2012, IV edycja

 

419701_283867335010374_100001613307968_755608_1555053582_n

 

Uczestnicy IV edycji Szkoły Bez Granic (2012):
Anna Duszyńska, Angelika Kubicka, Katarzyna Zielińska oraz Jakub Ciężkowski z Liceum Ogólnokształcącego im. Polskiej Macierzy Szkolnej
Marlena Kruszewska z Zespołu Szkół Ekonomicznych
Kamil Smoląg z Zespołu Szkół nr 1 im. Kazimierza Wielkiego
Kamil Rek z Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 im. Powstańców Warszawy

Opiekunowie: Danuta Miraszewska, Marzena Staniszewska

 

Szkoła Bez Granic 2012

8485 kilometrów stad. Powierzchnia 42.7 km2. 42.393 mieszkańców. Dla niektórych mińszczan zasłyszane z nazwy bądź tez zupełnie nieznane dla innych miasto Lacey. Jednak tam, w Stanie Waszyngton w Stanach Zjednoczonych, Mińsk nie jest pokryta kurzem plama na mapie. Być może ku zaskoczeniu niektórych, oni rzeczywiście wiedza, gdzie znajduje się Polska, nasze miasto i co roku z otwartymi ramionami witają grupę zza oceanu, która przyjeżdża, aby przeżyć swoja amerykańską przygodę. Jeżeli uważnie rozejrzeć się w najważniejszych budynkach tego miasta, można znaleźć żółto niebieska flagę miasta siostrzanego Lacey – Mińska Mazowieckiego. Sprawdziliśmy to na własne oczy!

Pomagać marzeniom!

Miesiąc życia w Stanach Zjednoczonych i kilka miesięcy wcześniejszych przygotowań w Polsce. Tak w kilku słowach podsumować można nasze życie wciągu ostatniego pól roku. Inspiracja były słowa: marzeniom należy pomagać! Tak właśnie postanowiliśmy zrobić.
Już od 4 lat Mińskie Stowarzyszenia Na Rzecz Współpracy z Lacey „Mila” organizuje program  Szkoła bez granic, który umożliwia uczniom z mińskich szkol średnich miesięczny pobyt w USA. Na początku października zaczynają pojawiać się w widocznych miejscach, w szkołach plakaty informujące o akcji. Niezbędne: komunikatywna znajomość języka, dobry esej o sobie i pomysłowy projekt, który chciałoby się zrealizować podczas pobytu, czyli  przepustki do rozmowy kwalifikacyjnej. W tym roku szanse zrealizowania swojego projektu dostało 7 uczniów. Szanse, o którą naprawdę warto walczyć!

SONY DSC

Początki bywają trudne

Jeszcze w Polsce: godziny spotkań, długie przygotowania, jednocześnie stres i podekscytowanie. 14 stycznia ostatnie spotkanie z rodzicami na lotnisku. Potem długi lot: kilkanaście godzin w samolocie z przesiadka w Amsterdamie. Kiedy już nadszedł czas na osiągniecie celu naszej podróży, przy lądowaniu w Seattle zza szyb wytężaliśmy wzrok na panoramę miasta, aby już wtedy wśród zamglonych krajobrazów znaleźć odpowiedz na pytanie, co tak naprawdę czeka nas przez ten miesiąc…  Rozważania bardzo szybko dobiegły końca, kiedy w zawrotnym tempie wszystkich formalności na lotnisku spostrzegliśmy rozentuzjazmowany tłum z polsko- amerykańskimi flagami, kwiatami i transparentami witającymi kolejnych gości. Przygoda się rozpoczęła i nie było odwrotu. Na początku potrzebowaliśmy czasu: wśród euforii i  zachwytu aklimatyzowanie się w nowym domu, zmiana strefy czasowej, szok kulturowy i bariery językowe.  Wszystko to jednak składało się na początek cudownej przygody.

SONY DSC

Z rożnych perspektyw

Cel nadrzędny: czerpać całymi garściami, wynieść z tego wyjazdu tak dużo, jak tylko  jest możliwe. Na początku wszystko wydawało się inne. Pośród codziennego życia z naszymi nastoletnimi amerykańskimi siostrami czy braćmi mogliśmy podglądać ich niezwykły świat, którego część zresztą  od tego momentu stanowiliśmy. W najprostszych rzeczach odnajdywaliśmy zaskakujące elementy: okolica pełna niskich domków i zieleni, zakupy w gigantycznych marketach, przygotowywanie posiłków i samo jedzenie, aż wreszcie szkola przypominająca te z amerykańskich filmów: ogromna stołówka, szafki w korytarzach i zespól cheerleaders z prawdziwego zdarzenia!
,,W pierwszym tygodniu – owszem – jak jechałam samochodem to z nosem przyklejonym do szyby, zeby niczego nie przegapić” – wspomina Marlena. ,,Nie dochodziło do mojej świadomości, ze rzeczywiście jestem w USA, to była jakaś totalna abstrakcja.” Okres pierwszego zachłyśnięcia jednak  ostatecznie minal i przestaliśmy szukać różnic, lecz wreszcie zaczęliśmy zwracać uwagę na podobieństwa  ,,Wiadomo, każdy kraj i jego mieszkańcy są inni. Mimo wszystko po  pewnym czasie   zdałam sobie sprawę, ze mimo pewnych różnic w mentalności czy zwyczajach, oni są podobni do nas. Rozmawia się z nimi tak samo, są tak samo fajni i tak samo głupi, tak samo nieśmiali i tak samo przebojowi jak w Polsce. To było zaskakujące odkrycie:)”

SONY DSC

Pracować na wspomnienia

,,Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy pierwszy raz wszedłem do amerykańskiej szkoły.”- wspomina Kamil.
I takich momentów pod tytułem ,,Nigdy nie zapomnę” każdy z nas przechowuje teraz tysiące. Przez miesiąc bardzo silnie pracowaliśmy sobie na wspomnienia i dbaliśmy o powiększanie bazy historii, które będziemy mogli opowiadać kiedyś swoim wnukom. W krótkim przeglądzie wspomnień pojawiła się zabawa taneczna u Mormonów Ani, Msza Święta w tamtejszym kościele czy szkolny mecz koszykówki niczym z musicali dla nastolatek. Kamil już do końca życia będzie wspominał żołnierza z Somalii, który podarował mu swojepurple heart, czyli amerykańskie odznaczenie wojskowe przyznawane przez prezydenta USA. Retrospekcjom nie ma końca.
Niektórzy twierdza, ze to wciąż za krotko, inni mówią- wystarczy. W kilku słowach podsumowania Ania mówi: ,,Standard życia jest nieporównywalnie lepszy, ja byłam zachwycona. Jedyne czego mi brakowało to zdrowego jedzenia.” Temu jednak zaradziliśmy, kiedy podczas jednej z oficjalnych kolacji przyrządziliśmy polskie potrawy: nie zabrakło leniwych klusek, bigosu i oczywiście schabowych!

Jeżeli chodzi jednak o jedzenie i nie tylko – wszystko zależy od rodziny, u której mieszkaliśmy: były tez takie, które prowadziły aktywny tryb życia i stosowały bardzo zdrowa dietę  Jak widać- nie da się ocenić ludzi jako masę- czy to Polacy czy Amerykanie- są zdecydowanie rożni Co możne łączyć tamten naród w naszych obserwacjach to “lekkość życia”- niestresowanie się błahymi sprawami  w myśl amerykańskiej domeny : take it easy!

SONY DSC

Patrzeć i widzieć

Co zobaczyliśmy? Staraliśmy się poznać stan Washington wzdłuż i wszerz. Widzieliśmy Uniwersytet Waszyngtonu, Capitol w Lacey, jako jedni z naprawdę nielicznych zobaczyliśmy fabrykę produkująca Boeingi 737 od środka. Najbardziej imponującym miejscem dla Kamila był punkt widokowy Space Neeson w Seattle, dla Ani-  Mt Rainie, czyli wulkan o wysokości 4392 m n.p.m. i Seattle nocą. Jak się okazuje nawet osiedla, na których mieszkaliśmy, zostaną na długo w pamięci, zupełnie nie przypominają tego co obserwujemy tutaj w najbliższym sąsiedztwo. Według Marleny ,,Wyglądają jak z filmu. Te wszystkie obrazy potęgowały uczucie, ze nie zdałam sobie do końca sprawy z tego,  ze jestem tutaj na prawdę.”
Poza tym staraliśmy się widzieć coś więcej niż zabytki i okolice. Mnóstwo spostrzeżeń budziło kontrowersje i było tematem późniejszych dyskusji. Dzięki temu otwierało oczy na świat i inne problemy. Pewne rzeczy wydawały się absurdalne, inne budziły podziw w prostocie praktycznych rozwiązań. Niektóre aspekty były po prostu ciekawe w porównaniu z tym, do czego przywykliśmy.
Kiedy pogoda za oknem nie rozpieszcza, z uśmiechem na ustach wracamy do dni, kiedy podczas naszego pobytu w Waszyngtonie spadło kilka centymetrów śniegu, a nam zamknięto szkoły. Wszystko przestało działać, niektórzy z nas byli odcięci od prądu czy internetu. Zupełnie nam to jednak nie przeszkadzało w świetnej zabawie. Ten wyjazd to niesamowite doświadczenie i lekcja życia dla nas wszystkich.

SONY DSC

Powrót do rzeczywistości

Kiedy amerykańska przygoda dobiegała końca zachodziliśmy w głowę – czy oby na pewno doba ma tutaj 24h? Czas biegł nieubłaganie szybko.

            Co do jednego wszyscy jesteśmy zgodni – poznaliśmy fantastycznych przyjaciół na drugiej stronie globu, wiele z nich to mam nadzieje przyjaźnie na cale życie. Budowanie kontaktowy i relacji-  nie tylko na Facebooku – to bardzo ważny element tego wyjazdu . Już tęsknimy za wszystkimi. Za czym jeszcze będziemy tęsknic? Za tamtejsza szkolą, przyjazna atmosfera, za uśmiechami nieznajomych ludzi na ulicy. I samym krajem. Wielu z nas zdecydowanie chciałoby tam wrócić! Jednak jak mówi Marlena: ,,Ten wyjazd pomógł mi tez zrozumieć, w jakim kraju żyje. Ze wszystkimi wadami i zaletami mam teraz porównanie z zupełnie inna rzeczywistością i to sprawia, ze szanuje Polskę jakoś… bardziej.”

Autorką tekstu jest Angelika Kubicka
Fot. Katarzyna Zielińska
Autorem filmu jest Kamil Smoląg

Dziękujemy!